Wiadamości Gazeta.pl

Wykastrowany zdrowy kochany kocurek - nic tylko brać!

  • IMG_20171115_130017.jpg

    W lipcu 2017 obcy kot zaczął przychodzić na nasz balkon i terroryzować
    nasze (cztery) koty.

    Wykastrowaliśmy go, właściwie niewiele to dało. Myślałam że będzie miał traumę po tym jak wpadł w żywołapkę na naszym balkonie i spędził w niej
    cała noc, a potem trafił na operacje. Ale nie. Przychodził dalej.
    Koty atakował, ale przed nami uciekał. Pewnego dnia dał mi się pogłaskać i tak się zaczęło. Od tego czasu potraktował balkon jako swój dom.
    Zaczął spać na fotelu, a teraz w styropianowym domku. Zaczęłam go wpuszczać do mieszkania, po cichu licząc że jednak polubi się z naszymi
    kotami i będziemy mieli 5 kotów, ale nic z tego. Awantury i wszystko osikane.

    Nasze koty się go boją.
    Dodam że wyleczyliśmy go z kociego kataru, odpchliliśmy i odrobaczyliśmy.
    W tej chwili sytuacja jest taka, że on wciąż śpi w styropianowym domku na balkonie a ja go dokarmiam, jednak mąż powiedział że koniec z tym. Że
    nasze koty to jego rodzina i on musi o nie zadbać, a ten agresor nie pozwala im nawet wychodzić na balkon. Koty nawet gdy widzą go przez okno
    reagują krzykami i prychaniem i sikają na drzwi balkonowe. Mąż powiedział że skoro ja jestem taka bezradna w tej sytuacji, to on
    wywiezie kota do schroniska. Dałam ogłoszenia na lokalnych stronach, ale nikt nie chce przygarnąć dorosłego kota.
    Mój mąż na serio wywiezie go do schroniska nawet gdy będę w pracy.

    Kot wobec ludzi jest totalnie łagodny i kochany, przytulaśny. Wydaje mi się że on był domowy i ktoś go wyrzucił, bo nie sądzę by dziki kot dał
    się nosić na rękach i ciekawie się rozglądał, albo żeby wywalał się kołami do góry i dał gnieść po brzuszku. Jest mi go bardzo żal, bo
    zbliżają się mrozy, a on jest wciąż na dworze i na każde otwieranie drzwi balkonowych podbiega i chce wejść do mieszkania, a wstęp mają
    tylko nasze 4 koty. :(

    Myślę że nadawałby się na jedynaka, ewentualnie do wychowywania z małym kociakiem, z którym ułożą sobie swoją hierarchię.
    Proszę, niech ktoś się nim zaopiekuje.

    Kontakt w sprawie adopcji 517-199-880

     

    Cena: nie podano